W maratonie pracy światełka w tunelu niestety nadal nie widać. Ale udało mi się znaleźć chwilę, żeby wrzucić na bloga przepis na kokosowego kurczaka. Przepis powstał bardzo spontanicznie, bo zastanawiałem się do czego wykorzystać mleczko kokosowe, które kupiłem jakiś czas temu w Lidlu podczas tygodnia azjatyckiego. Początkowo myślałem po prostu o curry, ale później przyszło mi do głowy, że czemu by nie wzmocnić kokosowej nuty i nie użyć wiórków. Tak powstał pomysł na panierkę z wiórków kokosowych. Do tego prosty sos curry z mleczkiem kokosowym, a całość podana z ryżem. Całość jest bardzo prosta, za to na pewno będzie miłą odmianą na naszym stole.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lutego 2013
wtorek, 20 listopada 2012
Dyniowe curry
Wczoraj dodałem przepis na domowe mleczko kokosowe, więc dziś wypadałoby wrzucić przepis na danie z jego wykorzystaniem. Dyniowe curry chodziło za mną właściwie od początku sezonu dyniowego, ale wiecznie mi było do niego nie po drodze. Kiedy jakiś czas temu wstałem rano z wizją, że tak, dzisiaj będzie dyniowe curry, niestety ostatni kawałek mojej dyni miał na ten temat inne zdanie i był już umówiony na randkę z panem śmietnikiem. Później nie miałem dyni, aż w końcu pod koniec sezonu dyniowego udało mi się ukręcić curry z dyni. Jest to wersja wegetariańska, podobnie jak curry z kalafiora, które kiedyś robiłem, ale oczywiście nie ma przeciwwskazań, żeby dodać do niego mięso, np. z kurczaka.
czwartek, 15 listopada 2012
Sałatka ze smażoną dynią
Przepisów dyniowych ciąg dalszy. Muszę przyznać, że w tym roku dynia wyjątkowo zawładnęła moją kuchnią. Chyba żadnego sezonowego składnika nie wykorzystywałem aż tak często. Dziś propozycja prostej i szybkiej sałatki. Wprawdzie w sałatkach najczęściej pojawia się pieczona dynia, ale uznałem, że zanim się piekarnik rozgrzeje i dynia upiecze to padnę z głodu, a usmażona na patelni będzie równie smaczna. I była. W połączeniu z roszponką, pleśniowym serem i rodzynkami stworzyła szybką i smaczną kolację.
czwartek, 20 września 2012
Zapiekane curry
Curry ostatnio bardzo mi posmakowało, więc coraz częściej pojawia się na moim stole. Tym razem curry z kurczakiem i kalafiorem, zapieczone z ryżem. Dzięki mniejszej ilości mieszanki curry i dodatkowi mleczka kokosowego nie jest mocno pikantne, za to bardzo aromatyczne, z lekko słodką, kokosową nutą. Dzięki zapiekaniu ryż miał czas, żeby przejść smakiem sosu i przypraw. U mnie po raz kolejny wystąpiły resztki pieczonego kurczaka (aż ciężko uwierzyć ile można z takiego kurczaka zrobić różnych dań), ale można je zastąpić piersią z kurczaka lub mięsem z udek.
Składniki (2 porcje):
150g kurczaka
300g kalafiora (2 różyczki)
1 cebula
1 pomidor
1 płaska łyżeczka mieszanki curry (u mnie domowej)
200ml mleczka kokosowego
sól
oliwa do smażenia
50g białego ryżu
Przygotowanie:
Ryż gotujemy o kilka minut krócej niż podano na opakowaniu. Na oliwie podsmażamy drobno posiekaną cebulę. Jeśli używamy surowego mięsa podsmażamy je przed cebulą. Dodajemy mieszankę curry i podsmażamy przez minutę. Następnie dodajemy obranego, wypestkowanego i drobno pokrojonego pomidora, przesmażamy przez 2 minuty i zalewamy mleczkiem kokosowym. Dusimy przez kilka minut, w razie potrzeby podlewamy wodą, jeśli sos robi się zbyt gęsty. Dodajemy kalafiora i mięso z kurczaka, jeśli używamy gotowanego lub pieczonego, dusimy przez 2-3 minuty i doprawiamy do smaku. W naczyniu do zapiekania układamy warstwę ryżu, na której układamy gotowe curry i zapiekamy w 200 stopniach przez 15-20 minut.
piątek, 31 sierpnia 2012
Curry z kalafiora
Macie czasem tak, że czegoś Wam się chce i po prostu nie da rady inaczej jak tylko to kupić i zjeść? Ja tak miałem ostatnio z kalafiorem. Miałem ochotę na kawałek kalafiora, tak po prostu na surowo. Kalafior na surowo to forma w jakiej lubię go najbardziej. Nigdy nie byłem amatorem gotowanego z bułką tartą. Poza tym już sam zapach gotowanego kalafiora mnie zniechęcał. Dlatego zazwyczaj podjadałem go na surowo. Tak i tym razem zjadłem kawałek po prostu ze smakiem, ale nie jestem królikiem, więc nie wsunę na surowo całego, sporego kalafiora. Trzeba było coś z niego zrobić. Była już prosta sałatka z surowego, a teraz padło na szybki obiad w postaci wegetariańskiego curry. I pomimo tego, że jestem, jak już pewnie zdążyliście zauważyć, zdeklarowanym mięsożercą, to to danie wyjątkowo mi smakowało i na pewno zrobię je jeszcze kiedyś. Zwłaszcza, że jest gotowe w czasie, gdy gotuje się ryż.
Składniki (2 porcje):
300-400g kalafiora (2 spore różyczki)
1 cebula
1 nieduża marchewka
2cm kawałek imbiru
1 papryczka peperoni
1 łyżeczka przyprawy curry (użyłem domowej mieszanki)
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 łyżka śmietany 18%
woda
sól
oliwa do smażenia
Przygotowanie:
Cebulę kroimy w grubą kostkę i podsmażamy na oliwie. Marchewkę obieramy i kroimy w grube zapałki, dorzucamy do cebuli. Całość dusimy przez 3-4min, aż cebula zmięknie. W tym czasie drobno siekamy imbir i ostrą papryczkę. Dorzucamy na patelnię pod koniec duszenia razem z przyprawą curry. Całość przesmażamy przez minutę, uważając, żeby nie przypalić przypraw. Koncentrat pomidorowy mieszamy ze śmietaną i połową szklanki wody. Wlewamy na patelnię i dusimy całość przez kilka minut. W między czasie doprawiamy do smaku solą. W razie potrzeby dolewamy więcej wody, powinien powstać dość gęsty, zawiesisty sos. Kalafiora dzielimy na małe różyczki i dorzucamy na 2 minuty przed końcem duszenia, żeby przeszedł aromatem i się ogrzał, ale nie zrobił miękki. Podajemy z ryżem.
Ponieważ wolę jędrnego i chrupiącego kalafiora, dodaję go na sam koniec, żeby tylko się ogrzał i przeszedł aromatem sosu. Oczywiście można go dorzucić wcześniej i poddusić do miękkości, to kwestia gustu. Zamiast śmietany można użyć mleczka kokosowego, które na pewno będzie tu świetnie pasować, ale akurat go nie miałem.
wtorek, 14 sierpnia 2012
Jamajskie curry
Jak pisałem wczoraj, inspiracją do zrobienia domowej mieszanki curry było podpatrzone w programie Łatwe przepisy na wielki apetyt jamajskie curry. Rzadko wykorzystuję przepisy w całości, częściej tylko inspiruję się jakimś składnikiem albo połączeniem smaków. Ale jakoś przepisy z tego programu mi pasują robiłem już kukurydziany chlebek z przepisu Lucindy Scala Quinn, teraz przepis na jamajskie curry. Tak mi się przynajmniej wydaje, że skorzystałem z jej przepisu, bo notatek żadnych nie zrobiłem, korzystałem tylko z tego co mi zostało w pamięci. Curry kojarzy się najczęściej z daniami z dodatkiem mleczka kokosowego, przynajmniej mnie, mimo że wiem, że mogą go być setki rodzajów to mam taki stereotyp w głowie. To mi się spodobało, bo jest proste i nie wymaga wielu ciężko dostępnych składników.
Składniki (1 porcja):
100g mięsa z udek kurczaka (może być pierś)
1 duża cebula
1 pomidor
1 papryczka peperoni
1 ząbek czosnku
1 czubata łyżeczka mieszanki curry
skórka z limonki
sok z połowy limonki
sól
woda
oliwa do smażenia
40g białego ryżu
Przygotowanie:
Mięso kroimy w sporą kostkę, marynujemy w soku z limonki, skórce i soli. W oryginalnym przepisie użyte były całe kawałki udek z kością, mi na pojedynczą porcję lepiej sprawdziło się mięso bez kości. Marynujemy przez 15 minut. W tym czasie cebulę kroimy w grubszą kostkę, drobno siekamy czosnek i papryczkę. Pomidora obieramy ze skórki i kroimy w kostkę.
Na mocno rozgrzanej oliwie podsmażamy kurczaka, żeby złapał trochę koloru, ale nie musi się usmażyć do końca, bo będzie się jeszcze dusił. Podsmażonego kurczaka zdejmujemy z patelni. Wrzucamy cebulę, podsmażamy aż zmięknie. Dodajemy czosnek i przyprawę curry, podsmażamy przez 1-2 minuty. Dodajemy papryczkę i pomidora. Dolewamy kilka łyżek wody, niewiele, tyle żeby danie mogło się dusić. Dorzucamy kurczaka i całość dusimy przez 20 minut. Jeśli używamy kurczaka z kością trzeba dusić dłużej.
Podałem z białym ryżem. Danie wyszło bardzo ostre. Wszystko zależy od tego jaką mieszankę curry mamy, możemy przygotować mniej pikantną lub użyć gotowej ze sklepu. Można też zmniejszyć ilość ostrej papryczki w daniu, ale pamiętajmy, że curry z zasady jest daniem o pikantnym smaku.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Domowa mieszanka curry
Pewnie wszyscy spodziewali się zdjęć koszy pełnych grzybów i tygodniowego maratonu z przepisami na ich przerobienie, ale niestety nie tym razem. Wypad do lasu był bardzo udany, wszyscy się świetnie bawiliśmy, ale niestety grzybów w tym lesie nie było. Nie znaleźliśmy ani jednej sztuki, więc nie mam nawet czego sfotografować. Niestety tak to jest, kiedy jedzie się w ciemno do nieznanego lasu, można trafić na las bez grzybów ;) Niestety nikt z nas nie zna okolicznych lasów, więc i dobrej miejscówki nie mamy. Jeśli ktoś zna jakieś dobre miejsce w okolicach Warszawy i chciałby się podzielić tym sekretem to będę bardzo wdzięczny, bo z chęcią pojechałbym znowu, tylko tym razem przywiózł jakieś grzyby :) A tymczasem po grzybobraniu przepis na domową mieszankę curry :)
Curry to bardzo popularna mieszanka przypraw pochodząca z Indii. Tam właściwie w każdym domu przygotowuje się ją inaczej i każdy ma swój przepis. Może być bardzo różnorodna i zawierać od 5 do nawet 50 składników.
Curry to bardzo popularna mieszanka przypraw pochodząca z Indii. Tam właściwie w każdym domu przygotowuje się ją inaczej i każdy ma swój przepis. Może być bardzo różnorodna i zawierać od 5 do nawet 50 składników.
Nigdy nie byłem fanem mieszanki curry, zawsze omijałem ją szerokim łukiem i nigdy nie używałem w kuchni. Za to od dawna ślinię się na widok dań curry, które kucharze przygotowują w programach kulinarnych. Wprawdzie to dwa różne rodzaje curry, bo do dań curry zazwyczaj używa się pasty curry, ze świeżych składników, nie gotowej mieszanki. Za to od jakiegoś czasu zaczęły mi się zmieniać smaki, polubiłem intensywne, korzenne aromaty, pokochałem kmin i kolendrę. Dalej nie jestem przekonany do gotowego curry, więc postanowiłem zrobić swoją własną mieszankę. Po przestudiowaniu informacji na temat składników curry powstał pierwotny przepis, który ewoluował wraz ze znajdowanymi w szafce przyprawami. Inspiracją do wzięcia się za to było dla mnie jamajskie curry przygotowane przez Lucindę Scalę Quinn w programie Łatwe przepisy na wielki apetyt. Jamajskie curry stygnie już na kuchence, pachnie pięknie, smakuje nieźle, ale ocenię w pełni jutro, bo jest zaplanowane na jutrzejszy obiad.
Składniki:
1 łyżeczka nasion kolendry
1 łyżeczka nasion kminu
1 łyżeczka zielonego kardamonu
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki goździków
1/4 łyżeczki ziela angielskiego
1/4 łyżeczki czarnuszki
1/4 gałki muszkatołowej
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1/2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:
Generalnie im więcej mamy przypraw w całości, a nie zmielonych, tym lepiej, bo mają intensywniejszy smak. Ale nie dajmy się zwariować. Ważne, żeby nie były bardzo stare i zwietrzałe.
Ze strączków kardamonu wyłuskujemy nasiona. Razem z pozostałymi ziarnistymi przyprawami podprażamy przez chwilę na rozgrzanej patelni. Trzeba pilnować, bo bardzo łatwo spalić przyprawy i uzyskamy paskudną, gorzką mieszankę. Podprażone przyprawy miażdżymy w moździerzu lub mielimy w młynku. Mieszamy ze sproszkowanymi przyprawami i jeszcze raz całość prażymy przez chwilę na patelni. Tym razem trzeba uważać jeszcze bardziej, bo im mniejsze drobiny tym łatwiej je spalić. Gotową mieszankę przechowujemy w szczelnym pojemniczku.
Porcja jest nieduża, bo to eksperyment. Pachnie obłędnie, więc podejrzewam, że w smaku też będzie niezłe. Zawsze można bez problemu zwiększyć ilość składników i zrobić podwójną porcję. Niektóre mieszanki curry zawierają sól, ja zrezygnowałem z soli, bo uznałem, że wolę dosolić konkretne danie niż mieszankę przypraw.
Jutro na obiad jamajskie curry z dodatkiem mojej mieszanki, przepis oczywiście pojawi się na blogu, razem z wrażeniami smakowymi :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)