Dzisiejszy przepis to nie tyle danie samo w sobie, co świetna baza smakowa do innych pysznych potraw. Chociaż oczywiście jeśli ktoś chce, może zjeść sam bulion. Ale uważam, że lepiej sprawdzi się dodając smaku zupie z owocami morza czy risotto z krewetkami. W moim przypadku było to risotto. Ponieważ kupuję krewetki mrożone, surowe w pancerzykach, zawsze po przygotowaniu ich do jedzenia zostają mi pancerzyki. Wiedząc, że mają bardzo dużo aromatu postanowiłem je zbierać, więc każda kolejna potrawa z krewetkami powiększała mój zapas w zamrażalniku. Kiedy w końcu trochę się ich zebrało (myślę, że były to pancerzyki z jakichś 70dkg krewetek), postanowiłem je wykorzystać. Dziś zapraszam na przepis na bulion, a już w weekend postaram się wrzucić przepis na risotto szafranowe z krewetkami, na bazie krewetkowego bulionu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchew. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 czerwca 2013
piątek, 1 marca 2013
Muffinki marchewkowe
Już jakiś czas temu koleżanka z pracy poprosiła mnie, żebym jej upiekł muffinki marchewkowe. Trochę się zeszło zanim mi się to udało, bo nie mogliśmy się zgrać w czasie, tak żebym dzień wcześniej miał czas na pieczenie, a następnego dnia oboje byliśmy w pracy. Ale w końcu się udało i już mam zamówienie na następne muffinki, więc może trzeba było trzymać język za zębami, bo teraz będę musiał codziennie coś przynosić ;)
piątek, 29 czerwca 2012
Sałatka z bobem i morelą
Bób pojawiający się na straganach i w sklepach to nieodłączny
symbol nadchodzącego lata. Co ciekawe, bób towarzyszy nam już od tysięcy lat,
pierwsze wzmianki o tym warzywie pochodzą już z końca okresu kamienia łupanego.
Obecnie uprawiany jest praktycznie na całym świecie.
Bób jest przede wszystkim bardzo pożywny. Zawiera dużo
białka, tak jak wszystkie rośliny strączkowe, dlatego jest bardzo dobrą alternatywą
dla mięsa. Dostarcza dużo błonnika, zwłaszcza łupiny są bogate w błonnik,
dlatego młode nasiona warto jeść bez obierania. Bób dostarcza ważnych
składników odżywczych m.in. wapnia, fosforu, żelaza i magnezu, a także witamin
A i C oraz witamin z grupy B. Nie zawiera cholesterolu, za to posiada związki,
które działają odtruwająco na organizm.
Bób zawsze będzie mi się kojarzył z działką dziadka, który
co roku sadził bób. Nie było go nigdy przesadnie dużo, bo działka była mała, a
bób zajmował sporo miejsca. Ale wystarczało, żeby parę razy najeść się bobu do
syta. Bób zawsze jedliśmy po prostu ugotowany i posolony, każdy dostawał miskę
bobu i w zależności od tego, czy mu się chciało czy nie to siedział i obierał
albo wsuwał w łupinach. Zawsze trochę zostało, a ja przez cały dzień
podskubywałem po kilka ziaren. W tym roku pierwszy bób też zjadłem tradycyjnie,
prosto z miski, bez żadnych dodatków. Za to z reszty postanowiłem wymyślić coś
bardziej rozbudowanego.
W domu zawsze gotowaliśmy bób bardzo długo, dziś wiem, że
było to zbędne, a wręcz niedobre, bo przegotowywanie niszczy składniki
odżywcze. Bób wystarczy gotować 15-20 min, po tym czasie sprawdzić czy jest już
ugotowany i ewentualnie dać mu jeszcze chwilę. Z przyzwyczajenia nie solę wody
na bób, tak samo jak nie solę wody gotując jakiekolwiek warzywa strączkowe. Sól
dodaję pod sam koniec gotowania. Wtedy solę dość szczodrze i gotuję jeszcze
jakieś 5 min, żeby sól przeszła do wnętrza nasion. Niektórzy gotują bób od razu
w osolonej wodzie, podejrzewam, że przy świeżych warzywach nie ma to aż takiego
znaczenia jak przy suszonych, których nie można gotować w słonej wodzie, bo
będzie to trwać wieki.
Pamiętajmy też, żeby uważać przy kupowaniu bobu. Niestety
nie spotkałem się nigdzie z możliwością kupienia bobu niełuskanego, w całych
strąkach, który byłby najlepszy i najświeższy. Zazwyczaj sprzedawany jest w
foliowych torebkach. Wybierajmy takie, w których ziarna są zielone, bez
przebarwień, uszkodzeń czy oznak nadpsucia. Unikajmy bobu, który jest
zaparowany, wtedy jest duże ryzyko, że będzie sfermentowany i nici z naszego
obiadu. Nigdy nie kupujmy bobu, w nadmuchanych torebkach, jeśli coś się gazuje
w tej torebce, to lepiej tego nie jeść.
Składniki (1 porcja):
- 100g wyłuskanego, ugotowanego bobu
- 1 mała marchewka
- 1 morela
- Wiórki żółtego sera
- 1 łyżeczka musztardy, ½ łyżeczki miodu, 1 łyżka octu, sól, 2 łyżki oliwy z oliwek
Przygotowanie:
Marchewkę obrać i przy pomocy obieraczki pociąć na wstążki.
Wymieszać z bobem i pokrojoną w kostkę morelą. Z musztardy, miodu, soli, octu i
oliwy zrobić sos, który następnie wymieszać ze składnikami sałatki. Ułożyć na
talerzu i na koniec posypać wiórkami sera. Ser powinien być dość wyrazisty w
smaku, do tej sałatki użyłem Bursztyn.
Ostatnio mam lekkiego fioła na punkcie dodawania owoców do
wytrawnych sałatek, słodkie kawałki bardzo ożywiają smak sałatek.
Do ozdoby poszedł świeży tymianek, który później w sałatce dawał bardzo ciekawy, ziołowy smak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)