Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki drożdżowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Duszona wołowina z bułeczkami

Pomysł na dzisiejszy przepis wpadł mi do głowy przypadkiem, kiedy mignęły mi gdzieś odrywane bułeczki. Zachciało mi się takich i już je miałem robić, ale pomyślałem, że same bułeczki to jakoś nie to, na co mam ochotę. I wtedy wpadłem na pomysł, żeby zapiec je z gulaszem. Przygotowałem prostą i szybką duszoną wołowinę. Mięso pokroiłem w bardzo cienkie plasterki, dlatego nie potrzebowało dużo czasu, żeby zmięknąć. Oczywiście można przygotować tradycyjny gulasz, z dowolnego mięsa, a później zapiec go z bułeczkami. Muszę przyznać, że wygląda to wyjątkowo atrakcyjnie, zwłaszcza zapieczone w małych, indywidualnych porcjach, więc świetnie sprawdzi się jako danie dla gości. Zwłaszcza, że wszystko można przygotować z wyprzedzeniem, a w ostatniej chwili tylko złożyć w całość.

piątek, 16 listopada 2012

Bułeczki szpinakowo-serowe

Mam wrażenie, że ostatnio chyba zaniedbałem mój wyrób rozpoznawczy, czyli drożdżowe bułeczki. Z czasem krucho, a wiadomo, że niestety jest przy nich trochę zabawy. Ale nie mogłem ich zaniedbywać w nieskończoność, zwłaszcza że miałem na nie coraz większą ochotę. W lodówce uchował się jeszcze szpinak, a że jakiś czas temu zrobiłem w sklepie najazd na stoisko z serami, to znalazło się kilka gatunków sera. Połączenie szpinaku i pleśniowego sera sprawdziło się świetnie jako sos do makaronu, więc czemu miałoby się nie sprawdzić jako nadzienie do bułeczek :)

niedziela, 21 października 2012

Bułeczki z pikantną dynią

Dziś mam dla Was drugi z moich cateringowych przepisów. Drożdżowe bułeczki z nadzieniem dyniowo-cebulowym doprawionym peperoni i imbirem. Farsz jest bardzo prosty, bo zaledwie 4-składnikowy, ale ma zdecydowany smak. Połączenie ostrych przypraw ze słodką dynią i cebulką daje ciekawy kontrast. Na pewno kiedyś powtórzę taką mieszankę, bo świetnie się sprawdziła. Użyłem świeżej dyni, bo jest sezon, ale podejrzewam, że równie dobrze sprawdzi się mus dyniowy, wtedy możemy takie danie przygotować przez cały rok. Przy okazji mamy tu propozycję dla wegetarian, a po rezygnacji z posmarowania bułeczek jajkiem nawet dla wegan. 

poniedziałek, 23 lipca 2012

Korzenne bułeczki z gofrownicy





















Pierwszy przepis do mojej akcji Pieczemy bez piekarnika. Pomysł, który zainspirował mnie do rozpoczęcia tej akcji. Kiedy zobaczyłem to zdjęcie doznałem olśnienia i mało nie poleciałem o północy do kuchni piec ciastek w gofrownicy. Pomysł spadł mi z nieba, bo właśnie zastanawiałem się czym zastąpić piekarnik. Niestety nie mam w domu piekarnika, jedynie mikrofalówkę z funkcją piekarnika, która nie jest tak dobra, poza tym zużywa kosmiczne ilości prądu. Zaskakujące jest to, ile jeszcze można rzeczy wymyślić i w jaki sposób wykorzystać domowe sprzęty. Od dziś rozpoczynam akcję testowania domowych sprzętów, na tapetę idą gofrownica i toster. Relację będę zdawał na bieżąco.

Na pierwszy ogień poszły bułeczki drożdżowe, tak jak na zdjęciu z inspiracji. Zamiast tradycyjnego cynamonu użyłem mieszanki korzennych przypraw. Efekt przerósł moje oczekiwania, bułeczki pięknie się upiekły w parę minut, żadnego zakalca, piękna rumiana skórka i delikatny środek. Cóż chcieć więcej. Dodam, że moja gofrownica to żaden super sprzęt, ma na karku już pewnie kilkanaście lat i jest marki no name, a i tak poradziła sobie świetnie.

Składniki (6 bułeczko-gofrów):
  • 1 czubata szklanka mąki
  • 1 jajko
  • 3g suszonych drożdży
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 1,5 łyżki cukru
  • 3 łyżki wody lub mleka (użyłem wody, bo z drożdży zrobiłem zaczyn)
  • przyprawy korzenne (1/2 łyżeczki cynamonu, 3 roztarte w moździerzu strączki kardamonu, kilka ziaren kolendry, 1/4 łyżeczki imbiru) + 2 łyżki cukru + 25g miękkiego masła
 
Przygotowanie:
Bułeczki przygotowujemy zgodnie z przepisem na bułeczki cynamonowe.
Wkładamy do rozgrzanej gofrownicy i pieczemy około 5 minut. Gofrownice mają automatyczne włączniki i wyłączniki, co jest sygnalizowane zapalającymi i gaszącymi się lampkami. Nie trzeba na to zwracać uwagi, po około 5 minutach są gotowe i można je wyjąć.
Nie licząc czasu wyrastania ciasta bułeczki robi się ekspresowo i wychodzą wyjątkowo smaczne jak na taką metodę produkcji. Nie są tak puszyste jak pieczone w piekarniku, ale nie ma się co dziwić, bo jednak ciasto nie ma tyle miejsca, żeby wyrastać.
W ogólnej ocenie jestem zachwycony metodą pieczenia w gofrownicy i na pewno przetestuję w niej inne przepisy :)






niedziela, 8 lipca 2012

Drożdżowe bułeczki z cynamonem lub wiśniami


Przez najbliższy tydzień korzystam z uroków wakacji na Mazurach. Wizyta w domu wprawdzie ogranicza trochę moje możliwości techniczne i czasowe, jeśli chodzi o prowadzenie bloga. Ale za to jest bardzo bogata w nowe pomysły kulinarne, które oczywiście wszystkie pojawią się na blogu. Zwłaszcza poszaleję w dziedzinie pieczenia ciast, których na co dzień raczej nie robię, za to u rodziców mam spore grono odbiorców słodkości, którzy z chęcią robią za króliki doświadczalne przy moich deserowych eksperymentach. 

Na pierwszy ogień poszły bułeczki drożdżowe. Robiłem już kiedyś wersję z cynamonem, która była pyszna, ale z okazji sezonu na owoce zachciało mi się czegoś nowego. Padło na wiśnie, które sprawdziły się bardzo dobrze. Upiekłem obie wersje, z cynamonem i z wiśniami. W domu zdania są podzielone co do tego, które są lepsze.

Składniki (ok. 40 bułeczek):
Ciasto:
  • 5 szklanek mąki (użyłem tortowej + do podsypywania)
  • 6 łyżek cukru
  • 3 jajka
  • 3/4 kostki stopionego masła
  • 1/3 szklanki mleka
  • 1 opakowanie suchych drożdży
  • 1/2 łyżeczki soli
Dodatki:
  • 5 łyżek cukru + 1 łyżeczka cynamonu, 1/4 kostki masła
  • 1kg wiśni + 150g cukru
Przygotowanie:
Drożdże rozrobić w niewielkiej ilości wody z łyżeczką cukru, odrobiną soli i mąki. Zaczyn powinien wystartować po kilku minutach. Mąkę wymieszać z cukrem i solą. Dodać jajka, zaczyn drożdżowy i masło. Całość wymieszać. Jeśli ciasto będzie za twarde można dodać mleka. Wymieszane ciasto ma być dość gęste, ale nie twarde. Zagniatamy je chwilę na blacie, podsypując mąką w miarę potrzeby. Chodzi o uzyskanie mniej więcej jednolitej konsystencji, która nie będzie kleić się do palców. Ciasto nie jest sprężyste jak ciasto na pizzę, raczej delikatne i sprawiające wrażenie, że ma za mało mąki. Zagniecione odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia.
Do bułeczek cynamonowych wystarczy wymieszać cukier i cynamon. Wiśnie trzeba wydrylować, zasypać cukrem i gotować, aż uzyskamy wiśnie w gęstym syropie. Po kilku minutach gotowania odcedziłem wiśnie, żeby się nie rozgotowały, ponieważ puściły bardzo dużo soku. Zredukowałem sam syrop, wiśnie dodałem gdy był już gęsty i dopiero wtedy całość zredukowałem do ostatecznej konsystencji. Po dodaniu wiśni syrop się rozrzedził, więc trzeba go jeszcze parę minut pogotować. Wiśnie trzeba przygotować odpowiednio wcześniej, żeby wystygły zanim przełożymy je na ciasto. Zamiast świeżych wiśni można użyć dżemu wiśniowego lub o innym smaku.
Gdy ciasto wyrośnie dzielimy je na 2 części. Jest bardzo miękkie i delikatne, ale nie klei się do podsypanego blatu ani wałka. Najpierw warto je rozciągnąć ręcznie w długi pasek ciasta, następnie wałkujemy je w prostokąt o grubości ok. pół centymetra. Jeśli chcemy uzyskać więcej mniejszych bułeczek to robimy dłuższy prostokąt, a jeśli mniej większych to szerszy. Do bułeczek cynamonowych smarujemy ciasto miękkim masłem i posypujemy równą warstwą cukru z cynamonem. Następnie zwijamy od dłuższego boku w roladę. Gotową roladę kroimy w 2cm kawałki, układamy ślimaczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, pamiętając o odpowiednich odstępach, bo ciasto urośnie. Można każdą bułeczkę posypać jeszcze z wierzchu cukrem z cynamonem. Bułeczki wiśniowe robimy identycznie, tylko bez dodatku masła. Warto nie układać wiśni na jednym końcu ciasta, bo podczas zwijania mogą powypadać.
Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200-220 stopni (dużo zależy od naszego piekarnika). Bułeczki pieką się ok. 10min. Moje doświadczenia mówią, że lepiej nie wkładać 2 blach na raz, bo jedna się ładnie przypieka z wierzchu, a druga przypala od spodu nie rumieniąc z wierzchu. Bułeczek trzeba pilnować, bo pieką się bardzo szybko i łatwo mogą się przypalić w bardzo rozgrzanym piekarniku. Proponuję zacząć od pieczenia w 220 stopniach, jeśli bułeczki będą się zbyt szybko przypiekały wtedy warto zmniejszyć do 200 stopni.
Najsmaczniejsze są na ciepło, ale następnego dnia są równie smaczne :)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...