Pomimo tego, że ostatnio króluje u mnie chińszczyzna (przeplatana muffinkami ;) ) czasem i ja miewam ochotę na stare, dobre, sprawdzone przepisy-klasyki. Na pewno do takich należy spaghetti bolognese. I pomimo, że tak naprawdę nie jest to wersja klasyczna, bo użyłem wieprzowiny zamiast wołowiny to ogólny zamysł jest klasyczny. Jestem zwolennikiem używania tego, co akurat mamy pod ręką. Jeśli mam akurat mieloną wieprzowinę to przecież jej nie wyrzucę i nie polecę do sklepu po wołowinę. Nie pamiętam już kto kiedyś powiedział, że przepis to tylko ogólne wytyczne, a jeśli mamy zamiar w 100% trzymać się przepisu to lepiej w ogóle nie zaczynajmy gotować, ale ta zasada zawsze przyświeca mi w kuchni. Dzięki temu zastępuję składniki tym co akurat mam pod ręką albo na co mam ochotę. Pozwala to też na dużo lepsze gospodarowanie zapasami. Jeśli coś mi akurat zalega w lodówce to staram się dopasować do tego jakieś danie i nie muszę wyrzucać jedzenia. Więc gotując pamiętajmy, że przepis to tylko ogólne wskazówki, dajmy się ponieść wyobraźni :) No może poza pieczeniem, bo pieczenie to kuchenna nauka ścisła i trzeba trzymać się proporcji. Chociaż skłamałbym mówiąc, że piekąc zawsze trzymam się przepisu ;)