Ostatnio będąc na zakupach mijałem stoisko z gotowymi daniami w słoikach i zrobiłem się na ich widok dziwnie głodny. Już miałem sięgnąć po gotową fasolkę, kiedy pomyślałem, że przecież takie danie to nic trudnego, mogę je sobie zrobić sam. Ciężko zaspokoić nagłą potrzebę zjedzenia fasolki po bretońsku, bo jednak jest to dość czasochłonne danie, zwłaszcza biorąc pod uwagę czas namaczania fasoli. Ale dużo pracy przy nim nie ma, a jednocześnie mam pewność co jest w środku i wiem, że kawałka kiełbasy nie będę musiał szukać przez godzinę na talerzu ;)